• Excersise strengthens the body

Przydatne informacje



KONTAKT




ZAPRZYJAŹNIONA STRONA



ep-baner1_321_161.png



Księga gości ( 353 )

Wpis dodał Michał
Michał
Wszystko sprawnie i super szybko. Dam znac za jakis czas jak dziala bo wyglada ok. Pozdrawiam
17-08-2018
Wpis dodał łukasz
łukasz
bardzo dobry kontakt mailowy, realizacja zamówień błyskawiczna polecam ;)
15-08-2018
Wpis dodał Patryk
Patryk
Witam napisałem na GG, mam pisać drogą mailową czy jeszcze poczekać? Pozdrawiam
13-08-2018

Jeremy Stephens, zawodnik mieszanych sztuk walki, występujący w UFC, nie przebiera w słowach krytykując ludzi stosujących sterydy. Nie ważne jaki sport uprawiasz, ani czy robisz to profesjonalnie, czy amatorsko. Jeśli stosujesz wspomagacze, zdaniem Stephens'a, jesteś frajerem i kłamliwym cieniasem.

W ostatnich wywiadach, zawodnik MMA, wyrażał bardzo silne poparcie dla Amerykańskiej Agencji Antydopingowej oraz dla sportowców, którzy nie idą na łatwiznę, a zamiast tego stawiają na ciężką pracę, treningi i naturalne sposoby budowania formy.

Stephens nie oszczędził nawet Andersona Silvy, legendarnego sportowca, który kiedyś był jego idolem. Silva przez ponad 19 lat był profesjonalnym zawodnikiem MMA. Przez ten czas stał się prawdziwą gwiazdą i uzbierał szerokie grono fanów, zarówno wśród kibiców, jak i pozostałych zawodników. A co najważniejsze, jego testy antydopingowe wykazywały, że był czysty. Jednak, w 2015 roku, jego kariera stanęła na głowie z powodu pozytywnego wyniku testu na zawartość sterydów, w próbce badanej przed walką. W tej chwili cały szacunek Stephensa do Silvy wyparował, a zastąpił go gniew i rozczarowanie. To udowadnia jak łatwo można przekreślić swoją karierę. Nawet jednorazowy, pozytywny wynik rzuca cień na wszystkie dotychczasowe osiągnięcia. 

Kolejną rzeczą, która działa Stephens'owi na nerwy jest podejście do zawodników, którzy nie stosują dopingu. Ci którzy świadomie decydują się na oszustwo zagarniają dla siebie całą sławę i pieniądze, a zawodnicy, którzy są uczciwi, zostają zepchnięci na drugi plan. Stephens twierdzi, że są oni gorzej opłacani, a ich wysiłek nie jest odpowiednio doceniani, chociaż to właśnie oni pracują nad sobą tak jak trzeba. Naturalnie rozwijają swoją siłę i umiejętności, a zdaniem Jeremiego, to jest jedyne dopuszczalne podejście do sportu.

I dotyczy to wszystkich, nie tylko zawodników mieszanych sztuk walki. Możesz podnosić ciężary, biegać, pływać. Możesz zajmować najwyższe miejsca na podium, na najważniejszych imprezach sportowych na świecie, albo ćwiczyć we własnym domu, dla własnej przyjemności. Jeśli chociaż raz zdecydujesz się na zastosowanie sterydów, w oczach Stephensa jesteś skreślony. Jesteś oszustem, który nie powinien nazywać siebie sportowcem, a cały twój czas, który poświęciłeś na ćwiczenia, treningi i rozwój swojej kariery, nie ma żadnego znaczenia.

Wydawałoby się, że przy tak rygorystycznych standardach, Stephensowi trudno będzie wymienić chociaż jedną osobę, którą mógłby pochwalić. A jednak znalazł się ktoś taki. Jeff Novitzky. Zawodnik UFC, który zdaniem Jeremiego, zasługuje na wieli szacunek. Novitzky nie stosuje żadnych wspomagaczy i rozwój swojej kariery zawdzięcza wyłącznie ciężkiej pracy oraz poświęceniu. Tym samym udowadnia, że rywalizacja z oszustami jest możliwa i wcale nie trzeba iść w ich ślady, żeby osiągać świetne wyniki.

Walka Jeremiego Stephensa z kłamcami trwa i nie zanosi się na to, żeby miała się szybko zakończyć. Ciekawe kto następny zostanie wpisany na jego czarną listę, no i przede wszystkim, czy ona sam na niej nie wyląduje.