• Excersise strengthens the body

Przydatne informacje



KONTAKT




ZAPRZYJAŹNIONA STRONA



ep-baner1_321_161.png



Księga gości ( 353 )

Wpis dodał Michał
Michał
Wszystko sprawnie i super szybko. Dam znac za jakis czas jak dziala bo wyglada ok. Pozdrawiam
17-08-2018
Wpis dodał łukasz
łukasz
bardzo dobry kontakt mailowy, realizacja zamówień błyskawiczna polecam ;)
15-08-2018
Wpis dodał Patryk
Patryk
Witam napisałem na GG, mam pisać drogą mailową czy jeszcze poczekać? Pozdrawiam
13-08-2018

Dwukrotny mistrz świata w pływaniu stylem dowolnym - Filippo Magnini - jest przeciwny potencjalnemu zawieszeniu. Z informacji opublikowanych przez włoską agencją antydopingową wynika, że Filippo Magnini miał stosowac środek zwiększający wydajność. Pływakowi grozi kara roku zawieszenia.

Filippo Magnini uważany jest za jednego z najlepszych pływaków na świecie, dlatego też wiele osób jest zszokowanych doniesieniami o stosowaniu przez niego środków dopingujących. Wiadomość jest o tyle zaskakująca, że sam Magnini znany jest ze swoich krytycznych wypowiedzi skierowanych do osób przyłapanych na stosowaniu dopingu. Określał on ich, jako ludzi "oszukujących sport" i "chodzących na skróty". 

Co ciekawe, sprawa zawieszenia Magniniego jest ściśle powiązana z międzynarodowym dochodzeniem antydopingowym, które dotyczyło byłego dietetyka włoskiego pływaka, pana Guido Porcelliniego.

Porcellini jest światowej klasy dietetykiem i lekarzem, który blisko współpracował z wieloma włoskimi sportowcami na zawodowym poziomie. Niedawno został on oskarżony o nielegalny handel na czarnym rynku substancjami poprawiającymi wydajność. Podczas przeszukania, do którego doszło w październiku ubiegłego roku, w domu Porcelliniego znaleziono takie środki jak hormon wzrostu czy sterydy anaboliczne. Oskarżony początkowo nie przyznawał się do winy, twardo trzymając się tezy o swojej niewinności. 

Ostatecznie jednak przyznał się do zakupu przez internet dwóch paczek hormonu wzrostu zastrzegając jednak, że kupując leki zwiększające wydajność nie miał zamiaru podawać ich żadnemu z włoskich sportowców, z którymi współpracował. 

Sam Magnini z kolei gorliwie zapewniał, że nigdy nie używał i nie używa środków dopingujących, zwłaszcza teraz, gdy niedawno porzucił sport pływacki.

Sportowiec głośno wyrażał swoje potępienie dla osób, u których wykryto stosowanie dopingu i był jednym z głównych piewców, którzy popierali badania wykazujące stosowanie środków poprawiających wydajność.

Ponadto Magnini był twarzą głośnej antydopingowej kampanii reklamowej, w której mówił: "Jestem w stu procentach wolny od środków dopingujących". Sportowiec, który tak gorliwie zwalczał doping w sporcie, wspierając wszelkie kampanie antydopingowe, nosząc bransoletki, które wyrażały poparcie dla grup i organizacji walczących z problemem dopingu w sporcie, sam ostatecznie okazał się jednym z tych, z którymi tak gorliwie walczył. 

Włoski pływak nie ma jednak zamiaru przyznać się do winy, twardo przekonując o swojej niewinności i ostro sprzeciwiając się karze zawieszenia. 

Sportowiec wyraża również nadzieję, że jego dotychczasowe osiągnięcia i wyniki w sporcie nie zostaną przekreślone z powodu oskarżeń o stosowanie nielegalnych substancji.

Dowody świadczące o tym, że Magnini stosował doping są dość powierzchowne i kruche. Głównym argumentami, które mają świadczyć przeciwko Magniniemu są relacje biznesowe oraz transakcje bankowe pomiędzy nim, a Porcellinim. Jak więc widać, są to dość marne podstawy do oskarżenia.

Zarówno Filippo Magnini, jak i Porcellini nie przyznają się do winy, żarliwie zapewniając o braku działań prowadzących do stosowania zabronionych substancji.

Międzynarodowa społeczność pływacka uważa, że zarzuty wyprowadzone przeciwko Magniniemu (oraz innym pływakom z włoskiej drużyny narodowej) to zwykła nagonka na Porcelliniego, a dowody wysuwane przeciwko niemu i mające świadczyć  o jego winie są niewystarczające. 

Wiele osób jest również niezadowolonych z postawy włoskiej agencji antydopingowej, której zarzuca się bezpodstawne oskarżanie zawodników, dietetyków czy trenerów o udział w procederze mającym prowadzić do stosowania środków dopingujących. 

Doping w sporcie jest problemem, z którym federacje oraz wszelkie inne organizacje antydopingowe walczą niezwykle zaciekle. Same środki dopingowe powodują podniesienie wydolności fizycznej czy psychicznej u zawodnika.

Stosowanie dopingu mimo wpływu na poprawę osiągnięć zawodnika jest także obarczone dużym ryzykiem pogorszenia stanu zdrowia. Stosowanie środków dopingujących pod ścisłą kontrolą specjalisty nie musi odbić się na zdrowiu sportowca od razu. Często negatywne efekty stosowania środków dopingujących ujawniają się dopiero po zakończeniu przez niego kariery. Ponadto, stosowanie zabronionych substancji, które poprawiają wydajność jest często niezwykle trudne do wykrycia. 

Doping najczęściej stosowany jest w sportach wytrzymałościowych, gdzie często stosowanymi środkami wspomagającymi są te, które wpływają na podniesienie utlenowania krwi. Wpływa to na zwiększenie zdolności mięśni do większego wysiłku. 

Wielu zawodowych sportowców krytycznie odnosi się do stosowania dopingu przez swoich rywali. W podobnym tonie wypowiadał się niedawno Brytyjczyk, Adam Peaty. 

Peaty jako jeden z najlepszych pływaków ostatnich lat w stylu klasycznym, w jednym z wywiadów wezwał władze światowego pływania do bardziej zdecydowanej walki z zażywaniem środków dopingujących. Wyraził się on krytycznie w stosunku do FINA (Światowa Federacja Pływacka), która - jego zdaniem - nie ściga wystarczająco ostro osób stosujących doping.

Brytyjczyk uważa, że nawet wpadka dopingowa z udziałem mistrza świata z Chin - Sun Yanga - nie była dla FINA wystarczającym sygnałem ostrzegawczym. 

Peaty również przyznaje, że bardzo ciężko jest utrzymać mu się na szczycie i konkurować o najwyższe cele, kiedy pomimo wysiłków potrzebujesz szczęścia, ponieważ rywale nie zawsze grają "fair".  Przyznaje on również, że swoistą plagą wśród pływaków jest "mikrodawkowanie" środków dopingujących. 

Przytoczył on także sytuację z zawodów, któe odbyły się na otwartym basenie w Australii, gdzie kilku zawodników przepłynęło 400m kraulem i uzyskali oni czas 3.44 min lub lepszy. Zdaniem Peaty'ego takie coś nie miało prawa się zdarzyć.

Stosowanie środków dopingujących w zawodowym sporcie to dość poważny problem, zwłaszcza, że - jak już wcześniej wspomnieliśmy - często wykrycie stosowania niedozwolonych środków jest niezwykle trudne. Ponadto cierpi na tym sama idea sportu i jego konkurencyjności. Ciężko jest konkurować o najwyższe cele, kiedy za przeciwnika ma się osobę nie grającą czysto. 

Ponadto - jak wynika z wywiadu, którego udzieli Peaty - cały czas dochodzi do prób przechytrzenia kontrolerów dopingowych. Jednym ze sposobów ma być właśnie mikrodawkowanie, które jest ponoć bardzo skuteczne. Taki sposób może być wykorzystywany przy podawaniu substancji dopingujących takich jak testosteron, hormon wzrostu czy inne sterydy anaboliczne. 

Także w Polsce dochodziło do stosowania dopingu. W 2016 roku, dwukrotny medalista mistrzostw Europy seniorów oraz mistrz Polski - Sebastian Szczepański - został przyłapany na stosowaniu środków dopingujących.Zawodnik przyznał się do winy nie prosząc o zbadanie próbki B. 

W jego organizmie wykryto trzy zakazane substancje - klomifen, stanozolol i dehydrochlorometylotestosteron. Dla polskiego medalisty Europejskiego wyniki testu antydopingowego było jak wyrok i oznaczało zakończenie zawodowej kariery. Ponadto Szczepański był dopingowym recydywistą, którego przyłapano na stosowaniu dopingu już wcześniej.